poniedziałek, 8 kwietnia 2013
~
Kakaowe pancakes z jabłkiem, serkiem wiejskim i awokado.
Cocoa pancakes with apple, cottage cheese and avocado.
Tak, to jest talerz obiadowy, a te placki są takie duże ;). Wrzucam szybko i wracam do czytania streszczenia Lalki, może jakoś przetrwam! :)
sobota, 6 kwietnia 2013
~
Owsianka z serkiem wiejskim, kiwi, nerkowcami i suszoną żurawiną.
Porridge with cottage cheese, kiwi, cashews and dried cranberries.
Wieki nie jadłam żurawiny. Dzięki keksie za bycie dobrą wymówką do kupienia ^^
Od tygodnia, kiedy tę piosenkę zaśpiewał jakiś facet w którymś programie w tv, nie mogę się od niej oderwać.
Dobra, może nie mogę się oderwać to trochę za dużo powiedziane... ale sam fakt, że dołączyła do mojej playlisty i często jej słucham, jest już dość dziwny. Nawet nie wiem, co to za gatunek, ale wpada w ucho ;).
środa, 3 kwietnia 2013
~
Kasza jaglana z jabłkiem, wiórkami kokosowymi, twarożkiem i gorzką czekoladą.
Millet with apple, desiccated coconut, cottage cheese and dark chocolate.
Jakiś czas temu ktoś prosił w komentarzach, bym dodała tu lub na tumblra swoje zdjęcia, ale nie brzucha, więc spełniam prośbę ;).
Wrzuciłam już kilka dni temu ->tutaj ramiona i ->tutaj nogi :).
wtorek, 2 kwietnia 2013
~
Naleśniki graham z twarożkiem, awokado i suszoną figą.
Graham crepes with cottage cheese, avocado and dried fig.
...mm, uwielbiam takie naleśniki. Połączenie twarożku, awokado i suszonych owoców jest genialne ^^
Przyszedł czas na chwalenie się świątecznymi wypiekami ;). Dziś dodam na Emma Gotuje przepis na keks, chociaż nie wiem, na ile ta nazwa pasuje do tego wypieku ;).
Sernik.
Tradycyjny, podobno nieopadający, puszysty... Tym razem opadł, jednak był tak samo pyszny, tak samo szybko znikał :).
Keks (przepis dzisiaj).
W 100% pełnoziarnisty, do tego niskosłodzony (a jednak bardzo słodki), z dodatkiem orzechów włoskich, rodzynek i suszonej żurawiny. Niezwykle ciężki i wilgotny, jednak wcale nie zbity. Miał chyba największe powodzenie, znikł pierwszy. Wyrośnięty dzięki dodatkowi ubitych białek :).
Długo walczyłam o to, by mama pozwoliła mi go zrobić. Jest zdecydowanie fanką makowców pieczonych w blasze (ewentualnie sernikomakowców), w których jest niewiele spodu, a prawie sama masa makowa. Uparła się, że ten z pewnością będzie suchy jak wiór (chociaż już raz go robiłam i bardzo jej smakował ;)).
Ciasto wyrosło w maszynie, masę makową zrobiłam dzień wcześniej, a makowce zawinęłam wcześnie rano w sobotę z pomocą właśnie mamy. Gdybyście zobaczyli jej minę, gdy zobaczyła nasze dzieła w przekroju...
Poprzednim razem robiłam z mąki pszennej chlebowej i jasnej orkiszowej w proporcji 1:1. Tym razem użyłam pszennej jasnej i pszennej razowej w proporcji ok. 3:2 - ciasto wyszło tak samo pyszne i puszyste.
Słodko-słone. Robione pierwszy raz, i to zupełnie spontanicznie, bo na przepis wpadłam w piątek o 22 i od razu wzięłam się do pracy. Proste, szybkie i przyjemne w przygotowywaniu, a w smaku bardzo kruche, do tego niby słodkie, niby wytrawne... Idealne. Pasowały i moim domownikom, którzy uwielbiają słodycze, i mojemu bratu ciotecznemu, który nie tylko za nimi nie przepada, ale odżywia się bardzo zdrowo i raczej patrzy na to, co je (przyznajcie, że to trochę rzadko spotykane u mężczyzn ;)), a typowe ciasteczka degistive raczej pozostawiają trochę do życzenia.
Grubo oblane gorzką czekoladą...
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















