Pokazywanie postów oznaczonych etykietą afryka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą afryka. Pokaż wszystkie posty
środa, 12 września 2012
~
Biszkoptowe omlety z babcinym dżemem jabłkowym i mrożonymi porzeczkami; kawa.
Sponge omelettes with my grandma's apple jam and frozen currants; coffee.
Na zdjęciach widoczna jest książka, którą dopiero co skończyłam i która jest właściwie pierwszą o tematyce stricte afrykańskiej.
A ściślej, książka skupia się wokół dwóch państw Afryki Środkowej - Kenii i Ugandy; w każdym z nich mieszka rodzina, jednak obydwie pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego. Ale żeby nie było tak tajemniczo, to powiem coś więcej ;).
Akcja toczy się podczas drugiej wojny światowej; w Kenii wraz ze swoją matką i ciotką mieszka 8-letni Kip Balmain, który próbuje zrozumieć mściwość tej pierwszej wobec siebie i ojca, którego, de facto, nigdy nie widział. Za wszelką cenę próbuje odkryć zagadkę kryjącą się za kamienną twarzą matki.
W Ugandzie z kolei mieszka Rose Nasonga, młodsza od Kipa dziewczynka, której sielankowe dzieciństwo na wsi niszczy koszmar wojny. Dzięki swojej urodzie ucieka w świat mody, jednak ta droga również okazuje się niewłaściwa i destrukcyjna dla niej.
Powieść początkowo toczy się bardzo szybko i często między jednym a drugim rozdziałem jest przepaść na skalę 3-4 lat, jednak mniej więcej w połowie książki akcja się znacznie spowalnia i wszystko idzie po kolei; bohaterowie są dorośli, więc doszliśmy do meritum.
Pewnego dnia drogi Kipa i Rose się krzyżują i okazuje się, że ci dwoje, pochodzący z różnych kontynentów (Kip jest Austalijczykiem, Rose pochodzi z Ugandy), a później zamieszkujących sąsiednie państwa Afryki Środkowej, mają ze sobą coś wspólnego.
Książka wnosi trochę humoru, wiele wzruszeń, dużo akcji i częsty jej zwrot. Jej autora, Franka Coatesa, nie znałam do tej pory, ale po przeczytaniu noty biograficznej (w latach 80. został zatrudniony w Nairobi jako ekspert ONZ i przez 4 lata podróżowach po wschodnich i południowych obszarach Afryki, która zafascynowała go historią i kulturą) podejrzewałam, że książka powinna być dobra.
Była, nawet bardzo, bo przekroczyła moje oczekiwania :).
sobota, 1 września 2012
~
Serek wiejski i waniliowy jogurt sojowy z malinami, masłem orzechowym i kakaowymi naleśnikami, kawa z mlekiem sojowym.
Cottage cheese and vanilla soy yogurt with raspberries, peanut butter and cocoa crepes, coffee with soy milk.
Chociaż tak można sobie poprawić humor w ten (cyklicznie od 10 lat) znienawidzony dzień...
Zostałam nominowana do The Versatile Blogger Award przez teenager, Alę, Olę, Darię, monami, Olesię, Weronikę, Isabellę i Eilen. Dziękuję bardzo :).
Zasady:
- nominuj 15 blogów, które, Twoim zdaniem, na to zasługują;
- poinformuj o tym fakcie autorów nominowanych blogów;
- ujawnij 7 faktów dotyczących siebie;
- pokaż nagrodę The Versatile Blogger Award u siebie na blogu.
1. Nie podobają mi się ludzie (co nie znaczy, że ich nie toleruję, bo tolerancyjna jestem aż do bólu i jedyne, kogo nie toleruję, to ludzie nietolerancyjni ;)), którzy mają na sobie więcej tatuaży i piercingu, niż nakazywałby rozsądek. Jednak w przyszłości planuję zrobić sobie co najmniej jeden drobny tautaż, a w najbliższej - odwiedzić salon piercingowy.
2. Również, jak wiele Blogerów, jestem bałaganiarą ;) I dobrze mi z tym, nie lubię, jak ktoś pod moją nieobecność ten bałagan zamieni w teoretyczny porządek, bo wtedy nie wiem gdzie co jest. Na przykład taki bidon na wodę... przecież oczywistym jest, że powinien stać za suszonym kwiatkiem na szafce, a nie w szufladzie, gdzie mam wszystkie rzeczy i gadżety biegowe, prawda?
3. Jestem wierna rockowi (głównie Aerosmith) oraz muzyce arabskiej i rytmom afrykańskim, ale bardzo łatwo mnie "przekabacić" na inny rodzaj muzyki (wyjątkiem jest może plastikowy pop, metal oraz techno).
4. Nienawidzę wszelkich świąt i tej całej radosnej atmosfery towarzyszącej im już 5 miesięcy wcześniej.
5. Moim największym marzeniem jest zwiedzić Czarną Afrykę oraz RPA.
6. Pomimo tego, że nienawidzę szkoły i zawsze z utęsknieniem odliczam czas do dni wolnych, w wakacje nudzę się niemiłosiernie i nudę tę zabijam na różne dziwne sposoby. Jednym z nich jest przejażdżka tramwajem do najdalej położonego od mojego domu Lidla po chociażby sałatę. Tramwajem, 42 minuty w jedną stronę ;).
7. Uwielbiam malować paznokcie, jednak kiedyś byłam beznadziejna w tej sztuce; oprócz paznokcia malowałam także wszystkie skórki na około niego, a potem siedziałam dwie (w najlepszym wypadku) godziny ze zmywaczem oraz pudełkiem patyczków i zmywałam to, co "wyszło poza linię paznokcia". Oczywiście efekt i tak był tragiczny, a przy pierwszym odpryśnięciu domalowywałam kolejną warstwę tak, że często po kolejnych dwóch godzinach miałam ich już pięć...
Nie nominuję żadnych blogów, ponieważ zabawa ta rozeszła się jak świeże bułeczki i chyba wszyscy zostali już nominowani co najmniej raz :). Niemniej jednak, jeśli się mylę, to zapraszam serdecznie.
niedziela, 12 sierpnia 2012
~
Jajecznica z kurkami (smażona na maśle); domowa bułka pełnoziarnista (pieczona rano) z ricottą i papryką; kawa.
Scrambled eggs with chanterelle mushrooms (fried on butter); homemade wholemeal roll (baked in the morning) with ricotta and red pepper; coffee.
Sprawdziłam na sobie, czy jajecznica z kurkami faktycznie jest najlepsza na świecie. Jest :)
W razie, jakby ktoś przeoczył (bo parę osób pisało dwa śniadania temu w komentarzach, że czekają na relację z Egiptu), to część pierwszą można znaleźć tutaj. Część druga, a w niej m.in. Izrael - niebawem :).
Scrambled eggs with chanterelle mushrooms (fried on butter); homemade wholemeal roll (baked in the morning) with ricotta and red pepper; coffee.
Sprawdziłam na sobie, czy jajecznica z kurkami faktycznie jest najlepsza na świecie. Jest :)
W razie, jakby ktoś przeoczył (bo parę osób pisało dwa śniadania temu w komentarzach, że czekają na relację z Egiptu), to część pierwszą można znaleźć tutaj. Część druga, a w niej m.in. Izrael - niebawem :).
sobota, 11 sierpnia 2012
~
Placki z serka homogenizowanego z borówkami i czerwonymi porzeczkami.
Pancakes made of homogenised natural cheese with bilberries and red currants.
Zapomniałam wczoraj napisać coś więcej na temat mojej drugiej naleśnikowej soboty w Egipcie, a wiąże się z nią dość ciekawe wspomnienie. Bowiem po naleśnikach zjedzonych 28. lipca liczyłam, że po tygodniu znowu się pojawią. Dla pewności jednak zapytałam o to dzień wcześniej i odpowiedź dostałam twierdzącą, co oczywiście (znając moje szczęście) musiało następnego dnia okazać się nieprawdą. Zapytałam więc kucharza o pancakes, jednak jego angielski był, delikatnie mówiąc, na średnim poziomie. Powiedział "moment" i... znikł na 15 minut. Czekałam, czekałam. No i wyczekałam. Facet przyniósł mi na talerzyku 4 placuszki i powiedział, że to specjalnie dla mnie, a wszyscy inni współtowarzysze w restauracji patrzyli ze zdziwieniem na mój talerz i szukali placków po wszystkich blachach ;).
piątek, 10 sierpnia 2012
~
Naleśniki z serkiem homogenizowanym (+ cynamon i syrop klonowy), morelami, wiśniami i migdałami, kawa czarna.
Crepes with homogenised cheese (+ cinnamon and maple syrup), apricots, cherries and almonds, black coffee.
Przed wyjazdem pisałam, że postaram się robić zdjęcia śniadaniom. Niestety nie sfotografowałam wszystkich... Pierwszego dnia zapomniałam aparatu, innym razem jechałam do Izraela i całą noc oraz poranek spędziłam w autobusie, parę razy doszłam do wniosku, że nie ma sensu fotografować, bo bym się powtarzała, a w dzień wylotu byłam w tak kiepskim stanie, że nie tylko nie miałam apetytu, ale i humoru do robienia zdjęć.
Myślę, że śniadania są i tak zróżnicowane, jeśli wziąć pod uwagę, że codziennie dawali dosłownie to samo. Obiady i kolacje były zróżnicowane, ale śniadania - w ogóle.
Wrzucam tu linki z datami, jakby komuś nie chciało się szukać :).
26. lipca
27. lipca
naleśnikowa sobota: 28. lipca
30. lipca
1. sierpnia
2. sierpnia
naleśnikowa sobota: 4. sierpnia
5. sierpnia
6. sierpnia
Jak widzicie, nie ominęła mnie żadna naleśnikowa sobota :).
czwartek, 9 sierpnia 2012
~
Domowy chleb pełnoziarnisty z ricottą, świeżymi daktylami i nerkowcami, kawa z mlekiem.
Homemade wholemeal bread with ricotta, fresh dactyls and cashews, coffee with milk.
Jestem. Wróciłam bogatsza o nowe doświadczenia, nowe smaki i znajomości, nowe wspomnienia i pamiątki (idealnie pasujące do mojego pokoju) oraz lekką depresję, że do następnych wakacji tak daleko. Właściwie, to pierwsze śniadanie po powrocie powinnam dodać wczoraj, ale musiałam odespać i odreagować powrót.
Z roku na rok przekonuję się, że Afryka jest mi niesamowicie bliska. Była taka już przed zeszłorocznym wyjazdem do Tunezji, potem była jeszcze większa, a teraz ponownie zdwoiła siłę. Dlaczego ludzie jeżdżą tam, by doświadczyć, ładnie mówiąc, przelotnych miłości z tambylcami, nie widząc tego, co ich otacza?
W takich miejscach ludzie dzielą się przynajmniej na trzy grupy: panny, które opalają się w zdecydowanie zbyt skąpych strojach (lub bez...) i robią maślane oczy do (w tym wypadku) Egipcjan; ludzi, którzy przyjechali do takiego kraju, gdzie na pewno będzie ciepło i będzie morze, więc będą mogli odpocząć; oraz takich jak ja, którzy idą wgłąb miasta i przyglądają się z fascynacją życiu mieszkańców. Szkoda tylko, że tych ostatnich jest tak mało.
W Sharm el-Sheikh niestety nie miałam zbyt wielu takich możliwości, ponieważ jest to miasto typowo turystyczne, więc albo pięciogwiazdkowe hotele (Hilton, Mariott...), albo sklepy, ale zero prawdziwego życia Afryki. Już więcej zobaczyłam rok temu w Sousse, choć to także nadmorskie miasto turystyczne.
Na szczęście uzupełniłam swoją ciekawość wycieczką do Izraela. Wprawdzie Izrael nie należy już do Afryki, jednak kultura jest bardzo podobna, pomimo tego, że państwo to (geograficznie) należy do Azji*. To nie ta różnica, co Egipt konta Chiny ;).
*Choć Afryka uważa, że Izrael dalej należy do ich kontynentu.
Morze Czerwone...
...ale widok z pokoju też niczego sobie ;).
Mama musiała mi robić zdjęcia non-stop. Nie miałam spokoju nawet podczas obiadu ;).
I na koniec Jerozolima (na drugim zdjęciu widać część Drogi Krzyżowej, bodajże odcinek przed piątą stacją).
Na razie starczy opowiadania i zdjęć, być może więcej napiszę na emmagotuje, a tymczasem wypijam ostatnie łyki kawy w, póki co, najulubieńszym kubku i pędzę do... zoologicznego. Trzeba kupić akwarium na zmartwychwstankę.
środa, 16 maja 2012
~
chrupiąca bułka pełnoziarnista z wędzonym łososiem, jajkiem sadzonym, makiem i papryką; gorzka czekolada z migdałami; kawa z mlekiem sojowym.
crispy wholemeal roll with smoked salmon, fried egg, poppy seed and red pepper; dark chocolate with almonds; coffee with soy milk.
Ja chcę wakacje...
piątek, 11 maja 2012
~
Śniadaniowy wypiek owsiany z bananem, wiórkami kokosowymi oraz jabłkami (suszonymi i świeżymi), podany z masłem kokosowym i serkiem wiejskim.
Quick oat banana cake with desiccated coconut and apples (dried and fresh), served with coconut butter and cottage cheese.
Zostałam zaproszona przez Manię do TAGu, tak więc, zgodnie z tradycją, skrobnę o sobie parę zdań :). Wprawdzie robiłam to już parę razy, ale nigdy nie da się poznać danej osoby na tyle, żeby nie móc dowiedzieć się czegoś więcej.
Zasady:
~Każda oznakowana osoba musi odpowiedzieć na 11 pytań przeznanych jej przez "taggera" i odpowiedzieć na nie na blogu.
~Następnie należy wybrać 11 nowych osób do TAGu i połączyć je w swoim poście.
~Utworzyć 11 nowych pytań dla osób oznaczonych w TAGu i napisać je w swoim TAGowym poście.
~Nie należy zapraszać do TAGu tych osób, które już wzięły w nim udział.
No, to koniec formalności, czas na pytania i odpowiedzi :).
1. Banan czy truskawka?
Truskawka.
2. Szpilki czy trampki?
Zdecydowanie szpilki.
Zdecydowanie szpilki.
3. Kawa czy herbata?
Ciężko wybrać, zależy na jaki poranek... ale chyba raczej kawa ;).
4. Dom czy podróże?
Podróże, moim marzeniem jest zwiedzenie świata, a w szczególności Afryki (o czym stali bywalcy już wiedzą ;)).
5. Ulubiona herbata...
Zielona.
6. Ukochane miejsce na Ziemi...
Trudne pytanie... Chyba piaski pustyni, najlepiej w godzinach wczesno-porannych.
7. Najwspanialsza przygoda, jaka Cię spotkała to...
Wyjdę na monotematyczną, ale karawana. Teraz marzę i czekam na możliwość pływania z delfinami, z której zrezygnowałam właśnie po to, by wybrać się na pustynię.
8. Twoje popisowe danie/wypiek, to...
Ostatnio popisowym daniem jest omurice, a wypiek... tort Malakoff, sernik lub konar. Nie umiem wybrać.
9. Masz bzika na punkcie...
Muzyki oraz poznawania nowych kultur zagranicznych.
10. Najbardziej lubisz malować paznokcie na kolor...
Zależy od nastroju. Teraz wiśniowy :).
11. Część ciała, na którą zwracasz największą uwagę u ludzi to...
Oczy.
Moje pytania:
1. Góry czy morze?
2. Zima czy lato?
3. Sandały czy japonki?
4. Bikini czy strój jednoczęściowy?
5. Kolor ścian/tapeta w Twoim pokoju.
6. Pierwsze przygotowane przez Ciebie danie.
7. Ulubiona woda mineralna.
8. Twoje motto.
9. 3 przedmioty, bez których nie wyobrażasz sobie życia.
10. Ulubiony sport.
11. Ulubiona czekolada.
sobota, 14 kwietnia 2012
~
Kasza jęczmienna z jabłkiem, bananem, suszonymi figami, prażonymi pestkami słonecznika i serkiem wiejskim.
Barley with apple, banana, dried figs, roasted sunflower seeds and cottage cheese.
Oczywiście zasada zawsze jest jedna: ignorować, ale każdy, kogo dotyczyły tego typu komentarze wie, że nie jest to takie proste.
Uwielbiam chodzić w soboty do szkoły i odrabiać dzień, który i bez tego powinien być wolny (w tym wypadku - pierwsza środa maja). Do tego jeszcze dochodzi fakt, że nasza szkoła w tym roku długi weekend obchodzi od wtorku do czwartku (w poniedziałek i piątek mamy iść do szkoły). Bajecznie. Szczęście w nieszczęściu, że dziś mamy dni otwarte, więc będziemy oprowadzać gimnazjalistów. Niczym nas rok temu! Niesamowite, że to było tak dawno, a jednocześnie tak niedawno...
Pocieszam się tym, że zostało średnio 2,5 miesiąca do wakacji, a by wpasować się w klimat, dodaję jeden z ulubionych elementów mojego pokoju, czyli maski afrykańskie ;).
wtorek, 10 kwietnia 2012
~
kokosowy kuskus z jabłkiem, migdałami, płatkami migdałowymi, wiórkami kokosowymi i syropem klonowym.
coconut couscous with apple, almonds, almond flakes, desiccated coconut and maple syrup.
Miły powrót po Świętach ;).
Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad tatuażem. Jakimś takim małym, symbolicznym. Takim, który by coś dla mnie znaczył (a pomysłów akurat mi nie brakuje). Nie podoba mi się tatuaż zakrywający całe ramię, ale taki mały na nadgarstku czy kostce - czemu nie? Henna to nie to samo ;).
wtorek, 3 kwietnia 2012
~
pęczak z jabłkiem smażonym z cukrem, masłem orzechowym, serkiem homogenizowanym naturalnym, suszoną figą, syropem klonowym i cynamonem.
barley with apple fried with sugar, peanut butter, homogenised natural cheese, dried fig, maple syrup and cinnamon.
Jakiś czas temu ktoś prosił mnie o zdjęcia mojego pokoju. Ponieważ meble dalej są takie, jakie były, dam Wam tylko namiastkę, ale dodam, że mój saksofon już jest prawie wystawiony, więc jeśli uda się go sprzedać, to i pojawią się nowe meble.
Aha, a tambour przywieziony jest prosto z Tunezji. Ja jednak mówię na niego tambam, tak jak określali go tambylcy ;).
barley with apple fried with sugar, peanut butter, homogenised natural cheese, dried fig, maple syrup and cinnamon.
Aha, a tambour przywieziony jest prosto z Tunezji. Ja jednak mówię na niego tambam, tak jak określali go tambylcy ;).
sobota, 3 marca 2012
~
kasza jaglana z siemieniem lnianym, maślanką, kiwi, pistacjami, płatkami cini minis, kardamonem i cynamonem.
millet with linseed, butterdmilk, kiwi, pistachios, cini minis flakes, cardamon and cinnamon.
Zostałam zaproszona przez slyvvię do tagu, więc przyszedł czas na napisanie o mnie paru ciekawostek ;).
Najpierw krótkie zasady:
1. Opublikuj te zasady.
2. Dodaj swoje zdjęcie i 11 faktów o sobie, które przyjdą Ci jako pierwsze do głowy.
3. Odpowiedz na pytania pozostawione Ci w oryginalnym poście.
4. Stwórz nowe pytania i wyznacz osoby do dalszej zabawy.
5. Powiedz im na blogu/twitterze/facebooku, że zostali otagowani.
Kilka faktów o mnie:
1. Kocham gotować, szczególnie te najbardziej skomplikowane dania. Moja pasja do zdrowego żywienia zaczęła się w 2010 roku, kiedy przeszłam na dietę i w ciągu 8 miesięcy schudłam 15 kg.
2. Lubię każdego rodzaju sport oprócz... wszystkich gier zespołowych na wf'ie. Biegam, czasem uprawiam jogę i aerobik, jednak muszę przyznać, że najbardziej ciągnie mnie na siłownię (i bynajmniej nie na część ze sprzętami aerobowymi). Zapraszam na mój profil na endomondo.
3. W wolnym czasie kocham czytać. W wieku 16 lat przeczytałam serię książek o Harrym Potterze i muszę przyznać, że straciłam dzieciństwo (zaczęłam od razu od Hitchcocka i Christie).
4. Słucham rocka, m.in. Aerosmith, AC/DC, The Darkness, Cinderella, Michaela Jacksona, choć nie pogardzę dobrym hitem letnim, np. I'm sexy and I know it, który trochę ogłupi w te wolne dni ;).
5. Matka Natura obdarzyła mnie włosami prostymi jak drut, jednak żeby je polubić, musiałam zrobić dwa razy (z roczną przerwą) trwałą ondulację. A teraz katuję włosy prostownicą ;).
6. Mam jamnika miniaturkę, Tinę. Ubolewam jednak nad tym, że nie mieszka ze mną tak często, jak bym tego chciała, ale mimo to kochamy się i spędzamy razem każde moje ferie, wakacje i święta.
7. Kocham Afrykę. Fascynuję się tamtejszą kulturą, zabytkami, kuchnią. Mam na tym punkcie obsesję do tego stopnia, że nawet mój urządziłam w stylu afrykańskim, włączając w to ściany, obrazy i dodatki, z których połowa pochodzi prosto z Afryki. W planie mam także meble na wzór zebry.
8. Chodzę do liceum, do klasy ogólnej. Mam jednak zamiar rozszerzyć sobie dwa przedmioty: matematykę i fizykę, a do tego chodzić na kółko informatyczne. Tak, jestem zapalonym ścisłowcem i wiążę z tymi trzema przedmiotami swoją przyszłość.
9. Kocham zwierzęta i nie zniosę ich krzywdy. Począwszy od koni, przez psy, po kurczaki. Jem mięso, nie jestem wegetarianką, ale sprawdzam z jakiego źródła pochodzi. A jeśli dalej sądzicie, że między zabijaniem a zabijaniem nie ma różnicy, to poszukajcie na youtube filmu o zabijaniu kurczaków do fast foodów (uwaga, film jest drastyczny).
10. Mieszkałam w Anglii przez parę miesięcy. Chodziłam tam do szkoły, jednak po Bożym Narodzeniu wróciłam stamtąd z depresją. To dziwne, bo nigdy nie byłam patriotką, a jednak powrót do kraju na Święta tak wzmógł we mnie tęsknotę (może bardziej za rodziną i przyjaciółmi), że nie mogłam tam dłużej żyć. Mimo wszystko nie żałuję tej przygody i cieszę się, że poznałam kawałek świata od innej strony niż turystyczna.
11. Lubię fotografować, zawsze zabierałam tacie lustrzankę, ale dopiero teraz dostałam swoją. Nie chwalę się jednak jeszcze swoimi zdjęciami przedstawiającymi coś więcej niż jedzenie, bo wciąż je doskonalę, a że jestem perfekcjonistką, to nie jestem w stanie określić, ile to potrwa ;).
Pytania Sylwii:
1. Jakie jest Twoje największe osiągnięcie?
- Schudnięcie, zmotywowanie się do regularnych ćwiczeń oraz wprowadzenie w nawyk zdrowego żywienia.
2. Jaka jest Twoja ulubiona piosenka?
- Ciągle inna, ale aktualnie jest to I Believe In A Thing Called Love - The Darkness.
3. Śniadanie, lunch czy obiad?
- Zdecydowanie śniadanie! Dla mnie to najważniejszy posiłek dnia i można wręcz powiedzieć, że celebruję go codziennie.
4. Podaj 3 rzeczy, bez których nie mogłabyś żyć.
- Hantle, laptop i książka. Choć bez czekolady też byłoby ciężko ;).
5. Jaki jest Twój największy lęk?
- Nie wiem, czy można nazwać to lękiem, ale boję się samotności.
6. Ulubiony film?
- Podobnie, jak z muzyką - ciągle inny. Ostatnio silnie podziałał mnie mnie Życie przed oczami.
7. Gdybyś ktoś mógł spełnić Twoje 3 życzenia, to jakie by one były?
- Potrafić mówić biegle po angielsku i hiszpańsku, zamieszkać w Afryce na parę miesięcy (lub być jak W.Cejrowski - okrążyć cały kontytent, może niekoniecznie z kamerą) i, hmm... mam aktualnie pewną skrytą miłość, więc...;)
8. Jaka jest Twoja ulubiona rzecz dotycząca miejsca, w którym mieszkasz?
- Duże miasto ma mnóstwo plusów i minusów. Ale najbardziej lubię to, że wszędzie mam blisko i łatwo dostać się do każdego zakątka komunikacją miejską.
9. Gdzie widzisz siebie za 10 lat?
- Za granicą, po studiach informatycznych, z dobrą pracą i w szczęśliwym związku :).
10. Ulubiona Twoja cecha?
- Perfekcjonizm, wytrwałość i... upartość.
Do zabawy zapraszam lovelykate i islanzadi. Oryginalna nie będę - pytania niech zostaną te same, bo są naprawdę ciekawe :).
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























